Rozbita, zbita i sama nie wiem co jeszcze

Dawno nic już nie pisąlam, bo nie wiedziałam jak. Wszystko gna wokół mnie, a ja nie nadążam... Od śmierci mojej chrzestnej wszystko mnie przeciąża... Z niczym nie daje sobie rady... A zwłaszcza z pisaniem mam duże kłopoty. Jestem zbyt mocno rozbita... Do tego ludzie wokół mnie też nie zawsze mi dobrze robią. Mam znajomą, kóra zaczyna być mi toksyczna. I muszę powoli zerwać z nią kontakt. Ale sama nie wiem jak, bo niby ją lubię i jest miła... Ale jak ma swoje 5 minut to doprowadza mnie do szewskiej pasji. Przykro mi z tego powodu, ale musi być. Zbyt dużo osób mi tak radzi. A tak? A tak to sama nie wiem. Zycie gna a ja nie nadążam... Były też dobre rzeczy, jak wypad do zoo. Co mi radosć sprawiło. Moja ergoterapeutka zaproponowała wizyty domowe, co mnie na początku odstraszyło. Ale teraz jest już lepiej i nawet fajnie. Tylko wychodzę za rzadko z domu. =_='' Do tego dochodzi, że znowu mam kłopoty z jedzeniem. Nie mogę się do niego zmusić, bo mi się podnosi. Ergote...