Czarna środa

Czarna środa...
Najukochańsza ciocia i chrzestna mi zmarła... Ziemię mi spod nóg wzięto...
Całą środę płakałam, jak tylko ktoś się z rodizny odezwał.
W czwartek odwracałam już swoją uwagę od tego tematu, bo nie mogłam...
W piątek zaś prawie zapomniałam... Co w samo w sobie smutne jest...
Dzisiaj rozpamiętuję.
Chciałabym mieć tyle wspomnień jak moje kuzynki. Ja ledwo co pamiętam o chrzestnej. Co mnie przygnębia.
Moje zaniki pamięci są bezlitosne...
Nie pamiętam babci, nie pamiętam chrzestnej... Ledwo co z mojego życia pamiętam... To bolesne...
Nawet jak patrzę na zdjęcia, ledwo co uda mi się przypomnieć.
Szukam wyjścia z tej sytuacji, by móc w pełni ubolewać nad śmiercią najbliższych... By móc wspominać i z serca płakać...
Chciałabym nosić żałobę, nie tylko przez kolor, ale z serca...
I nie ciągle o tym zapominać...
Nawet nie umiem porządnie zebrać myśli... Je stem rozproszona i przygnębiona...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...