Dzieciństwo czy dorosłość
Dzieciństwo czy dorosłość
3 marca 2006
Częste pytanie, które pewnie nie tylko mnie nurtuje, ale za pewne i was to : Co jest lepsze dzieciństwo czy bycie ,,dorosłym´´?
Kuzynka w moim wieku trzy lata temu urodziła synka, więc po grupie osób z mojej byłej ,,kochanej´´ klasy gimnazjalnej poszła na spacerek myśl czy na prawdę aż tak bardzo chcemy być zawsze dorośli i ponosić konsekwencje za swoje postępki.
Kuzynka zawsze twierdziła, że jest na tyle dorosła by robić co chce, po 2 latach robienia co się żywnie podoba zaszła w ciąże i dopiero otworzyły się oczy mojej kochanej rodzince. Ponieważ to JA zawsze byłam uważana za najbardziej nieodpowiedzialną, dziecinną i niepoważną jak na swój wiek osóbkę, o ciągle ,,żle´´na kierowanym poglądzie na świat. ( Dlatego, że mam ciągle inne zdanie niż ogół rodzinny!) Zaczęły się wtedy referaty o odpowiedzialności za czyny, że trzeba myśleć za nim się coś zacznie i itp., ale już dla jednej owieczki za późno, więc reszcie się oberwała salwa referacików jak z koszmaru. Najlepsze jest to, że rodzice (zawsze!) uważają iż to dziecko zawiniło a oni nie popełnili nigdzie błędu- o tuz nie , winna leży tak jak prawda pośrodku w takich przypadkach. Rodzic uważa, ze wie wszystko na temat swojego dziecka a tak na prawdę nie wie nic lub tylko ochłapki, które dostaje od pociechy. Moja rodzinka długo nie wiedziała, ze kuzynka pali a potem jest tez w ciąży. Dowiedzieli sie dopiero jak ciąża była widoczna, dlatego reakcja była tym ostrzejsza i obleganie tematu ,,dorosłość powoli i z rozumem´´trwała długo aż do porodu nieszczęsnej czarnej owieczki. Później sie ,,uspokoiła´´burza, może ze względu na śmierć kuzynki mamy, wiec rodzinka skończyła temat dzidziusia. Chłopczyk ma teraz trzy lat i jest oczkiem w głowie mojej 19-letniej kuzynki i reszty rodzinki. Możę j dnej strony ten kto powiedział, ze uczymy sie na bleda miał racje, bo macierzyństwo zmieniło moja kuzynkę na trochę lepsze. Stala sie bardziej poważna a przy tym niestracila chęci zabawy, ale teraz to planuje i uwaza by mały nie był poszkodowany. Tak jak kiedyś potrafiła pójść na kilka dyskotek pod rzad i do szkoły nie przyjść tak teraz próbuje być dobra matka i uczyć sie by skończyć gimnazjum i moc dalej sie kształcić.
Wiem, ze każdy człowiek jest inny, ale moze czasami na prawdę trzeba dostać porzadnie w kość od życia by zacząć trzeźwiej patrzeć na świat i zacząć sie zastanawiać kim na prawdę chcemy być w przyszłości , jakimi dorosłymi chcemy być pojmowani i widziani dla nas samych, naszych przyszłych dzieci i innych ludzi.
Tyle pytań i tyle możliwości na nasza przyszłość, która chcemy samodzielnie budować, ale musimy również pamiętać, ze jak mawiał słynny angielski pisarz William Shakespeare:
,,I to nas winno nauczyć, ze bóstwo jakieś kształtuje nasz los, choc pragniemy sami go z grubsza ciosać.´´
3 marca 2006
Częste pytanie, które pewnie nie tylko mnie nurtuje, ale za pewne i was to : Co jest lepsze dzieciństwo czy bycie ,,dorosłym´´?
Kuzynka w moim wieku trzy lata temu urodziła synka, więc po grupie osób z mojej byłej ,,kochanej´´ klasy gimnazjalnej poszła na spacerek myśl czy na prawdę aż tak bardzo chcemy być zawsze dorośli i ponosić konsekwencje za swoje postępki.
Kuzynka zawsze twierdziła, że jest na tyle dorosła by robić co chce, po 2 latach robienia co się żywnie podoba zaszła w ciąże i dopiero otworzyły się oczy mojej kochanej rodzince. Ponieważ to JA zawsze byłam uważana za najbardziej nieodpowiedzialną, dziecinną i niepoważną jak na swój wiek osóbkę, o ciągle ,,żle´´na kierowanym poglądzie na świat. ( Dlatego, że mam ciągle inne zdanie niż ogół rodzinny!) Zaczęły się wtedy referaty o odpowiedzialności za czyny, że trzeba myśleć za nim się coś zacznie i itp., ale już dla jednej owieczki za późno, więc reszcie się oberwała salwa referacików jak z koszmaru. Najlepsze jest to, że rodzice (zawsze!) uważają iż to dziecko zawiniło a oni nie popełnili nigdzie błędu- o tuz nie , winna leży tak jak prawda pośrodku w takich przypadkach. Rodzic uważa, ze wie wszystko na temat swojego dziecka a tak na prawdę nie wie nic lub tylko ochłapki, które dostaje od pociechy. Moja rodzinka długo nie wiedziała, ze kuzynka pali a potem jest tez w ciąży. Dowiedzieli sie dopiero jak ciąża była widoczna, dlatego reakcja była tym ostrzejsza i obleganie tematu ,,dorosłość powoli i z rozumem´´trwała długo aż do porodu nieszczęsnej czarnej owieczki. Później sie ,,uspokoiła´´burza, może ze względu na śmierć kuzynki mamy, wiec rodzinka skończyła temat dzidziusia. Chłopczyk ma teraz trzy lat i jest oczkiem w głowie mojej 19-letniej kuzynki i reszty rodzinki. Możę j dnej strony ten kto powiedział, ze uczymy sie na bleda miał racje, bo macierzyństwo zmieniło moja kuzynkę na trochę lepsze. Stala sie bardziej poważna a przy tym niestracila chęci zabawy, ale teraz to planuje i uwaza by mały nie był poszkodowany. Tak jak kiedyś potrafiła pójść na kilka dyskotek pod rzad i do szkoły nie przyjść tak teraz próbuje być dobra matka i uczyć sie by skończyć gimnazjum i moc dalej sie kształcić.
Wiem, ze każdy człowiek jest inny, ale moze czasami na prawdę trzeba dostać porzadnie w kość od życia by zacząć trzeźwiej patrzeć na świat i zacząć sie zastanawiać kim na prawdę chcemy być w przyszłości , jakimi dorosłymi chcemy być pojmowani i widziani dla nas samych, naszych przyszłych dzieci i innych ludzi.
Tyle pytań i tyle możliwości na nasza przyszłość, która chcemy samodzielnie budować, ale musimy również pamiętać, ze jak mawiał słynny angielski pisarz William Shakespeare:
,,I to nas winno nauczyć, ze bóstwo jakieś kształtuje nasz los, choc pragniemy sami go z grubsza ciosać.´´
Komentarze
Prześlij komentarz