Mój początek

Mój początek

1 maja 2006


Każdemu wydaje się,że dążenie za uciekającym marzeniem nie jest możliwe albo daremnym wysiłkiem i lepiej obrać inny cel zamierzeń. Ja za poszukiwaniem czegoś lepszego wyjechałam do Hamburga (HH). Tu na początku trafiłam do przedszkola z dziećmi 1-2 latka. Praca była fajna,ale wynikły komplikacje ze względu na drugą dziewczynę, którą tam też przysłali. Pojechałyśmy obie na święta Bożego Narodzenia do domów. Tylko, że ja po świętach już nie wróciłam do pracy, bo dostałam wymówienie. Powodem była lepsza znajomość języka drugiej dziewczyny. Nie miałabym nic przeciwko temu aż tak bardzo, gdyby się nie okazało, że za moimi plecami mnie obgadywała a do mnie była milusia i przyjacielska. Czegoś takiego nie można było się spodziewać, że Polak Polakowi taki numer może wywinąć ze względu tylko na prace. Wiem, że ludzie różni są, ale obłudność co niektórych nie zna granic, nad czym ubolewam. Nie wiem co ta dziewczyna sobie na prawdę myślała, ale wiem jedno, że ja tak podle nie umiem postępować zwłaszcza do osób, które lubię i ufam. Powierzonego zaufania nie można tak poprostu niszczyć, bo później nie da sie go już odzyskać.Teraz jest początek maja a ja jestem u nowej Gastfamilie (rodziny goszczącej) i powodzi mi sie trochę lepiej. Dzieciaczek jest milusi, choć potrafi dać w kość, jak każdy z nas w swoje trudne dni. Moja szefowa jest fajna i na luzie. A ja uczę się jak mogę pilnie znienawidzonego przeze mnie niemieckiego. Nigdy nie lubiłam tego języka, ale przyjechałam do HH tylko ze względu na obecność mojej siostry. Gdy się wyjeżdża na dłużej do obcego kraju zawsze jest lepiej mieć kogoś już na miejscu. Taki swojski punkt zaczepienia. Jestem teraz szczęśliwa, że mam nowa prace , bo jak dobrze pójdzie we wrześniu lub październiku wyjadę do Włoch i tam może uda mi się zacząć wreszcie studia, przez duże D. Mam nadzieje,że wreszcie zacznie spełniać się bardziej mój sen.

Ten kto powiedział, że marzenia są na wyciągniecie ręki miał po części racje. Ja zaczynam małymi kroczkami spełniać moje najskrytszy sny i nie mogę się doczekać kiedy będę mogła podziwiać całościowego efekt mojej pracy.

Jestem póki co nadal trochę sceptyczna i z lekka rezerwa podchodzę do czegoś nowego, już tyle razy się w życiu przejechałam, że wolę aż tak dużo już nie ryzykować, jak kiedy wkładałam we wszystko całą nadzieję i zaufanie. Tak teraz jestem ostrożna i zastanawiam sie minimum dwa razy zanim coś zamierzę i zrobię.

Taka nieufność wobec ludzi i świata, nie wiem czy jest taka dobra, ale póki co nie umiem bardziej zaufać, jak tylko dać 20-30% mojego zainteresowania daną sprawą.

Mam nadzieję, że komuś innemu przez to dzieje się lepiej albo przynajmniej lżej.

Postanowiłam, że zrobię z mojego bloga tez po części dziennik, by, nie wiem sama , móc popatrzeć na te odczucia i wydarzenia, które kiedyś mnie spotykały. Mogę tylko liczyć na to, że to nie będzie przeszkadzać nikomu, kto będzie odwiedzał to miejsce.

Moja siostra zawsze twierdzi, że jak komuś się z czegoś wygada to przynosi jej to ulgę, może i mnie to czasem pomoże.


Do następnego Mamba

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...

Czarna środa