dzien... z biurokracja...
dzien… z biurokracja…
23 lutego 2007
Dzisiejszy dzien spedzilam prawie caly w polskiej ambasadzie w Hamburgu na skladaniu podania na przedluzenie paszportu… Ludzie biurokracja moze czlowieka na prawde w ciagu krotkiego czasu wykonczyc lub chociazby zanudzic! Swoja powolnoscia wymuszaja od innych absolutnego czasu dla nich, czy co? Czekajac z niewielka cierpliwoscia po jakims czasie zaczelam sobie zbierac broszurki o polskich atrakcjach tutaj i w ojczyznie?! Moze sie kiedys przydadza jak bede miec wiecej luzow. Pozniej moje znudzone oczeta natrafily na mape Polski… Co oczywiscie mozna robic jak sie ma mape? Wyczytywac miasta! Kilka nazw znalazlam nawet po 3-4 razy… Probowalam grac z moja siostra w miasta-wojewodztwa polskie, ale jakos nie miala ona na to ochoty. Czyzby nasz konsulat nie byl odpowiednim miejscem na to? Nie wiem szczerze mowiac, a raczej piszac, ale wiem ze nudzac sie tak potwornie zaczela mi powoli palma odbijac. Bo przeciez ile mozna siedziec i czekac, by podanie zostalo przyjete i dostac zaswiadczenie, ze sie czeka na nowy paszport?! Orla mozna na prawde wywinac z nudow w urzedach czekajc tylko na przyjecie lub podanie albo odbior dokumentow…
Hip hip hurra!!!! Biurokracja!! Ona czlowieka zanudzi, a jak nie to pozbawi energii na reszte dnia. Wiec kto moze unikajcie wszelkich urzedow poki mozecie, bo wyssaja z was power´a jak wampiry krew!
~Rainboow
24 lutego 2007 o 18:50
Niezle, ale wiedz, ze rozumiem co czujesz. To tak jak u mnie w szkole z Biurem Ksztalcenia. Wyobraz sobie, ze idziesz podbic legitymacje (taka trywialna, banalna i niestresujaca czynnosc). Idziesz, patrzysz, a tam kolejka na 2 pietra (dlatego Biuro miesci sie na 4-ym pietrze!!). Nio nic, czekasz, patrzysz na zegarek i myslisz – mam jeszcze godzine przed zamknieciem, czy zdaze?? Po godzinie lub poltorej Twoja kolej. Wchodzisz do pokoju (za 5 min zamykaja) i widzisz: trzy stanowiska pracy (dwa z nich opuszczone, bo bardzo kompetentne panie zrobily sobie przerwe na kawe) a na ostatnim stanowisku przeurocza pani rozmawia sobie przez gadu!! I czekasz. Po 5 min przychodza te 2 z kawy i mowia, ze przyjma jeszcze tylko 3 osoby. Na szczescie wtedy sie zalapalam, ale pomysl co mysleli ludzie, ktorzy czekali tyle co ja i powiedziano im, ze musza przyjsc jutro….
23 lutego 2007
Dzisiejszy dzien spedzilam prawie caly w polskiej ambasadzie w Hamburgu na skladaniu podania na przedluzenie paszportu… Ludzie biurokracja moze czlowieka na prawde w ciagu krotkiego czasu wykonczyc lub chociazby zanudzic! Swoja powolnoscia wymuszaja od innych absolutnego czasu dla nich, czy co? Czekajac z niewielka cierpliwoscia po jakims czasie zaczelam sobie zbierac broszurki o polskich atrakcjach tutaj i w ojczyznie?! Moze sie kiedys przydadza jak bede miec wiecej luzow. Pozniej moje znudzone oczeta natrafily na mape Polski… Co oczywiscie mozna robic jak sie ma mape? Wyczytywac miasta! Kilka nazw znalazlam nawet po 3-4 razy… Probowalam grac z moja siostra w miasta-wojewodztwa polskie, ale jakos nie miala ona na to ochoty. Czyzby nasz konsulat nie byl odpowiednim miejscem na to? Nie wiem szczerze mowiac, a raczej piszac, ale wiem ze nudzac sie tak potwornie zaczela mi powoli palma odbijac. Bo przeciez ile mozna siedziec i czekac, by podanie zostalo przyjete i dostac zaswiadczenie, ze sie czeka na nowy paszport?! Orla mozna na prawde wywinac z nudow w urzedach czekajc tylko na przyjecie lub podanie albo odbior dokumentow…
Hip hip hurra!!!! Biurokracja!! Ona czlowieka zanudzi, a jak nie to pozbawi energii na reszte dnia. Wiec kto moze unikajcie wszelkich urzedow poki mozecie, bo wyssaja z was power´a jak wampiry krew!
~Rainboow
24 lutego 2007 o 18:50
Niezle, ale wiedz, ze rozumiem co czujesz. To tak jak u mnie w szkole z Biurem Ksztalcenia. Wyobraz sobie, ze idziesz podbic legitymacje (taka trywialna, banalna i niestresujaca czynnosc). Idziesz, patrzysz, a tam kolejka na 2 pietra (dlatego Biuro miesci sie na 4-ym pietrze!!). Nio nic, czekasz, patrzysz na zegarek i myslisz – mam jeszcze godzine przed zamknieciem, czy zdaze?? Po godzinie lub poltorej Twoja kolej. Wchodzisz do pokoju (za 5 min zamykaja) i widzisz: trzy stanowiska pracy (dwa z nich opuszczone, bo bardzo kompetentne panie zrobily sobie przerwe na kawe) a na ostatnim stanowisku przeurocza pani rozmawia sobie przez gadu!! I czekasz. Po 5 min przychodza te 2 z kawy i mowia, ze przyjma jeszcze tylko 3 osoby. Na szczescie wtedy sie zalapalam, ale pomysl co mysleli ludzie, ktorzy czekali tyle co ja i powiedziano im, ze musza przyjsc jutro….
Komentarze
Prześlij komentarz