Falszywy dzien... curriculum vitae (2)
FALSZYWY DZIEN… CURRICULUM VITAE (2)
17 lipca 2007
WCZORAJ BYL NA POCZATKU PRZYNAJMNIEJ, W MIARE OBIECUJACY DZIEN. SLONECZKO SWIECILO, CIEPLO I PRZYJEMNIE. MALY SPOKOJNY I W DOBRYM HUMORZE, MOJA JAK JUZ OD KILKU TYGODNI OSCHLA I NIE ZADOWOLONA ZE WSZYSTKIEGO. SADZILAM, ZE TO PRZEZ PRZEPROWADZKE- STRES ITD. ALE POZNIEJ DZIEN MIAL POKAZAC SWOJE PRAWDZIWE OBLICZE…
DO POLUDNIA POJECHALAM ZAWIESC TROCHE MOICH RZECZY DO SIOSTRY, BO ,,SZEFOWA´´ NIE MOGLA ICH ZE SOBA ZABRAC Z BRAKU MIEJSCA. PO POWROCIE TROCHE POSPRZATALAM I SKRYLAM SIE W MOIM POKOJU BY POPISAC, MOJEJ NIE BYLO JUZ W DOMKU POJECHALA CO ZALATWIC.
…
JEJ POWROT BYL BARDZO NIEPRZYJEMNY NA ZASADZIE: ,,JESTES JUZ W DOMU?NO TO DOBRZE, MALEGO MY ODBIERZEMY.´´ WIEC CZEKALAM…
PRZYJECHALI Z PRZEDSZKOLA MALEGO PRZEBRALI I POSZLI NA SPACER CZY COS TAKIEGO, BO BARDZO DLUGO ICH NIE BYLO.
GDY WROCILI CHCIALAM POMOC I ULOZYC MALEGO SPAC… ROZBIERAJAC ZABLOKOWAL SIE W PRZYCIASNAWY T-SHRIT I CHCAC MU POMOC PRZYTRZYMALAM MOCNIEJ JEGO RAMIE BY GO UWLONIC, ALE JAK SIE POZNIEJ OKAZALO ZA MOCNO… ALBO NIE POTRZEBNIE CHCIALAM BYC POMOCNA! TRZEBA BYLO JEJ ZEJSC Z DROGI, I NIE PROWOKOWAC LOSU, BO PRZECZUWALAM COS NIE DOBREGO.
BAJECZKA O WLOSZECH BYLA ZA SLICZNA…
NIE WIEM DLACZEGO, ALE MALY ALBO TAM MIAL SINIAKA ALBO ZYLKE MU PRZYTRZYMALAM CHCAC GO ROZEBRAC Z BLUZKI, ALE EFEKTY BYL TAKI, ZE ZACZAL PLAKAC.
MOJA ZAMIAST POCZEKAC BYM WYJASNILA SPYTALA SIE TYLKO SYNKA CZY MU ZROBILAM KRZYWDE, A ON ODPOWIEDZIAL ZE MA AUUUA I TO WYSTARCZYLO W SUMIE RZECZY. TEGO SAMEGO WIECZORA PRZYSZLA DO MOJEGO POKOJU I POWIEDZIALA, ZE NIE CHCE MNIE JUZ WIECEJ WIDZIEC I MAM SIE JAK NAJSZYBCIEJ WYPROWADZIC. JAK ROWNIEZ TO, ZE OD JAKIEGOS CZASU PODEJRZWALA IZ BIJE! JEJ SYNKA I POWINNAM SIE WSTYDZIC!!!
A JA WIEM, ZE NIGDY NIE UDERZYLAM CELOWO MALEGO!!! OWSZEM CZESTO SIE BAWILISMY I GRALISMY JEJ NA NERWACH, BO SIE KLOCILISMY I BYLISMY ZA GLOSNO LUB PRZY ZABAWIE KTORES Z NAS SIE UDERZYLO. ALE TO PRZEZ PRZYPADEK!!!
ALE BICIE!! CO TO TO NIE!!!!
NIE WIEM CO MAM MYSLEC, ALE ONA JEST MATKA I JAK SADZI, ZE BIJE JEJ DZIECKO I MAM NATYCHMIAST ODEJSC TO TO ZROBILAM.
SIOSTRA MOGLA MI POMOC TYLKO POZNO WIECZOREM W ZABRANIU MOICH RZECZY, WIEC ZOSTAWILAM KROTKI LIST POZEGNALNY, W KTORYM NAPISALAM JEJ O MOJEJ NIEWINNOSCI, BO NA ROZMOWE Z NIA PO TYM WSZYSTKIM NIE MIALAM ANI OCHOTY ANI JUZ CZASU CHCIALAM Z TAMTAD JAK NAJSZYBCIEJ WYJSC I KRZYCZEC O TEJ NIE SPRAWIEDLIWOSCI… A TAK MNIE ZAWSZE ZACHWALALA I CO TYLKO, PRZY TYLU RAZACH PRZYPADKOWO PODSLUCHANYCH JEJ ROZMOW JAK MYSLALA, ZE JEST SAMA W DOMU.
…
MOJA SIOSTRA TWIERDZI, ZE MOZE OD KILKU TYGODNI TEJ JEJ OSLEGO TRAKTOWANIA SZUKALA DZIURY W CALYM BY MNIE TYLKO NIE BRAC DO WLOCH, BO JEJ CIAGLE NIE WYCHODZI JAK ONA TO SOBIE ZAPLANOWALA.
…
POKI CO SIEDZE U SIOSTRY I ZASTANAWIAM SIE CO ZROBIC; CZY JECHAC JUZ TERAZ DO SREMU NA WAKACJE A POTEM DO HAMBURGA SPOWROTEM; CZY MOZE GDZIE INDZIEJ SPROBOWAC. ZOBACZYMY…
W POSCIE ,,CURRICULUM VITAE´´ NAPISALAM O JEJ SPOWIEDZI Z KOLEZANKA, ZE ZAMIAST POWIEDZIEC MI W TWARZ, ZE NIE JEST ZE MNIE ZADOWOLONA I MAM SIE POLEPSZYC WYZALILA SIE INNEJ OSOBIE. MOZE TERAZ POPROSTU TO WSZYSTKO NA RAZ WYSZYLO?!
…ALE JAK ZAJMUJE SIE DZIECKIEM NIE ZAWSZE MOGE DO TEGO COS ZROBIC Z PRAC DOMOWYCH LUB TEZ NIE MOJA WINNA ZE DZIECI MOGA SIE TAK SZYBKO KALECZYC NA PLACU ZABAW. PRZECIEZ NIE MOGE KAZDA SEKUNDA BYC PRZY MALYM, BY SIE NIE SKALECZYL LUB DOSTAL SINIAKA GDY WIEKSZE DZIECKO GO PRZEPCHNIE NA BOK. ALE NAJWYRAZNIEJ TAK ONA UWAZA. ZE TE FIOLECIKI Z PLACU ZABAW LUB NAWET CZASEM Z PRZEDSZKOLA, BO IM TEZ ZDARZALO SIE NIE PRZYUWAZAC! - SA MOJA SPRAWKA!!!!
CO NAJGORSZE; WIEM, ZE JESTEM NIEWINNA I NIC ZLEGO NIE ZROBILAM, ALE MAM WYRZUTY SUMIENIA WOBEC MALEGO…
WCZORAJSZY DZIEN BYL DO D… I DZISIEJSZY NIE WIEM CZY BEDZIE CHOCIAZBY ODROBINE LEPSZY…
POCIESZAM SIE TYLKO TYM, ZE MOZE ZNAJDE INNA MOZLIWOSC I SZANSE GDZIES INDZIEJ, ALE SAMA NIE WIEM. MOZE, ZE TO NA SWIEZO I NADAL CZUJE SIE PODLE PO TYM WSZYSTKIM…. W KONCU BYLAM U NICH JUZ OD MARCA 2006, TO STRASZNIE DLUGO JAK DLA MNIE…
DZISIAJ NIE MAM HUMORU ANI OCHOTY NA COKOLWIEK…
MAM NADZIEJE, ZE SIE NIKT NIE POGNIEWA, ALE POKI CO NIE WIEM CZY W NAJBLIZSZYCH DNIACH BEDE MIALA OCHOTE BLOGOWAC…
…
moze jutro opublikuje list, ktory jej zostawilam… zobacze jak sie bede czula na silach i ile bede miala na to ochoty
…
17 lipca 2007
WCZORAJ BYL NA POCZATKU PRZYNAJMNIEJ, W MIARE OBIECUJACY DZIEN. SLONECZKO SWIECILO, CIEPLO I PRZYJEMNIE. MALY SPOKOJNY I W DOBRYM HUMORZE, MOJA JAK JUZ OD KILKU TYGODNI OSCHLA I NIE ZADOWOLONA ZE WSZYSTKIEGO. SADZILAM, ZE TO PRZEZ PRZEPROWADZKE- STRES ITD. ALE POZNIEJ DZIEN MIAL POKAZAC SWOJE PRAWDZIWE OBLICZE…
DO POLUDNIA POJECHALAM ZAWIESC TROCHE MOICH RZECZY DO SIOSTRY, BO ,,SZEFOWA´´ NIE MOGLA ICH ZE SOBA ZABRAC Z BRAKU MIEJSCA. PO POWROCIE TROCHE POSPRZATALAM I SKRYLAM SIE W MOIM POKOJU BY POPISAC, MOJEJ NIE BYLO JUZ W DOMKU POJECHALA CO ZALATWIC.
…
JEJ POWROT BYL BARDZO NIEPRZYJEMNY NA ZASADZIE: ,,JESTES JUZ W DOMU?NO TO DOBRZE, MALEGO MY ODBIERZEMY.´´ WIEC CZEKALAM…
PRZYJECHALI Z PRZEDSZKOLA MALEGO PRZEBRALI I POSZLI NA SPACER CZY COS TAKIEGO, BO BARDZO DLUGO ICH NIE BYLO.
GDY WROCILI CHCIALAM POMOC I ULOZYC MALEGO SPAC… ROZBIERAJAC ZABLOKOWAL SIE W PRZYCIASNAWY T-SHRIT I CHCAC MU POMOC PRZYTRZYMALAM MOCNIEJ JEGO RAMIE BY GO UWLONIC, ALE JAK SIE POZNIEJ OKAZALO ZA MOCNO… ALBO NIE POTRZEBNIE CHCIALAM BYC POMOCNA! TRZEBA BYLO JEJ ZEJSC Z DROGI, I NIE PROWOKOWAC LOSU, BO PRZECZUWALAM COS NIE DOBREGO.
BAJECZKA O WLOSZECH BYLA ZA SLICZNA…
NIE WIEM DLACZEGO, ALE MALY ALBO TAM MIAL SINIAKA ALBO ZYLKE MU PRZYTRZYMALAM CHCAC GO ROZEBRAC Z BLUZKI, ALE EFEKTY BYL TAKI, ZE ZACZAL PLAKAC.
MOJA ZAMIAST POCZEKAC BYM WYJASNILA SPYTALA SIE TYLKO SYNKA CZY MU ZROBILAM KRZYWDE, A ON ODPOWIEDZIAL ZE MA AUUUA I TO WYSTARCZYLO W SUMIE RZECZY. TEGO SAMEGO WIECZORA PRZYSZLA DO MOJEGO POKOJU I POWIEDZIALA, ZE NIE CHCE MNIE JUZ WIECEJ WIDZIEC I MAM SIE JAK NAJSZYBCIEJ WYPROWADZIC. JAK ROWNIEZ TO, ZE OD JAKIEGOS CZASU PODEJRZWALA IZ BIJE! JEJ SYNKA I POWINNAM SIE WSTYDZIC!!!
A JA WIEM, ZE NIGDY NIE UDERZYLAM CELOWO MALEGO!!! OWSZEM CZESTO SIE BAWILISMY I GRALISMY JEJ NA NERWACH, BO SIE KLOCILISMY I BYLISMY ZA GLOSNO LUB PRZY ZABAWIE KTORES Z NAS SIE UDERZYLO. ALE TO PRZEZ PRZYPADEK!!!
ALE BICIE!! CO TO TO NIE!!!!
NIE WIEM CO MAM MYSLEC, ALE ONA JEST MATKA I JAK SADZI, ZE BIJE JEJ DZIECKO I MAM NATYCHMIAST ODEJSC TO TO ZROBILAM.
SIOSTRA MOGLA MI POMOC TYLKO POZNO WIECZOREM W ZABRANIU MOICH RZECZY, WIEC ZOSTAWILAM KROTKI LIST POZEGNALNY, W KTORYM NAPISALAM JEJ O MOJEJ NIEWINNOSCI, BO NA ROZMOWE Z NIA PO TYM WSZYSTKIM NIE MIALAM ANI OCHOTY ANI JUZ CZASU CHCIALAM Z TAMTAD JAK NAJSZYBCIEJ WYJSC I KRZYCZEC O TEJ NIE SPRAWIEDLIWOSCI… A TAK MNIE ZAWSZE ZACHWALALA I CO TYLKO, PRZY TYLU RAZACH PRZYPADKOWO PODSLUCHANYCH JEJ ROZMOW JAK MYSLALA, ZE JEST SAMA W DOMU.
…
MOJA SIOSTRA TWIERDZI, ZE MOZE OD KILKU TYGODNI TEJ JEJ OSLEGO TRAKTOWANIA SZUKALA DZIURY W CALYM BY MNIE TYLKO NIE BRAC DO WLOCH, BO JEJ CIAGLE NIE WYCHODZI JAK ONA TO SOBIE ZAPLANOWALA.
…
POKI CO SIEDZE U SIOSTRY I ZASTANAWIAM SIE CO ZROBIC; CZY JECHAC JUZ TERAZ DO SREMU NA WAKACJE A POTEM DO HAMBURGA SPOWROTEM; CZY MOZE GDZIE INDZIEJ SPROBOWAC. ZOBACZYMY…
W POSCIE ,,CURRICULUM VITAE´´ NAPISALAM O JEJ SPOWIEDZI Z KOLEZANKA, ZE ZAMIAST POWIEDZIEC MI W TWARZ, ZE NIE JEST ZE MNIE ZADOWOLONA I MAM SIE POLEPSZYC WYZALILA SIE INNEJ OSOBIE. MOZE TERAZ POPROSTU TO WSZYSTKO NA RAZ WYSZYLO?!
…ALE JAK ZAJMUJE SIE DZIECKIEM NIE ZAWSZE MOGE DO TEGO COS ZROBIC Z PRAC DOMOWYCH LUB TEZ NIE MOJA WINNA ZE DZIECI MOGA SIE TAK SZYBKO KALECZYC NA PLACU ZABAW. PRZECIEZ NIE MOGE KAZDA SEKUNDA BYC PRZY MALYM, BY SIE NIE SKALECZYL LUB DOSTAL SINIAKA GDY WIEKSZE DZIECKO GO PRZEPCHNIE NA BOK. ALE NAJWYRAZNIEJ TAK ONA UWAZA. ZE TE FIOLECIKI Z PLACU ZABAW LUB NAWET CZASEM Z PRZEDSZKOLA, BO IM TEZ ZDARZALO SIE NIE PRZYUWAZAC! - SA MOJA SPRAWKA!!!!
CO NAJGORSZE; WIEM, ZE JESTEM NIEWINNA I NIC ZLEGO NIE ZROBILAM, ALE MAM WYRZUTY SUMIENIA WOBEC MALEGO…
WCZORAJSZY DZIEN BYL DO D… I DZISIEJSZY NIE WIEM CZY BEDZIE CHOCIAZBY ODROBINE LEPSZY…
POCIESZAM SIE TYLKO TYM, ZE MOZE ZNAJDE INNA MOZLIWOSC I SZANSE GDZIES INDZIEJ, ALE SAMA NIE WIEM. MOZE, ZE TO NA SWIEZO I NADAL CZUJE SIE PODLE PO TYM WSZYSTKIM…. W KONCU BYLAM U NICH JUZ OD MARCA 2006, TO STRASZNIE DLUGO JAK DLA MNIE…
DZISIAJ NIE MAM HUMORU ANI OCHOTY NA COKOLWIEK…
MAM NADZIEJE, ZE SIE NIKT NIE POGNIEWA, ALE POKI CO NIE WIEM CZY W NAJBLIZSZYCH DNIACH BEDE MIALA OCHOTE BLOGOWAC…
…
moze jutro opublikuje list, ktory jej zostawilam… zobacze jak sie bede czula na silach i ile bede miala na to ochoty
…
Komentarze
Prześlij komentarz