posty z 2009...
zgubione posty 2009…
8 marca 2017
Z serii zgubione posty:
28.03.2009
Nienawidze tego wszystkiego co sie wokol mnie dzieje.
Mam tego dosyc.
Wszystko wyrzywa sie na mnie a ja nie mam co z moja zloscia zrobic.
Kumuluje sie jak wulkan do wybuchu a potem nie czuje nic.
Jestem kim kogo uksztaltowal ten mechanizm popieprzonego swiata.
Kazdy mysli, ze latwo. Kazdy mowi: „On kamieniem ty go chlebem.”
Ale ja nie umiem…
Ja wole z calej sily kamieniem by juz nie wstal i odejsc dalej nie ogladajac sie na nic.
Jedyne co potrafie to wstrzymywac do granic moja wcieklosc a potem eksplodowac.
I znowu spapralam sprawe.
Wybuchlam i burza sie zaczela. Nikt mnie nie rozumie i nie jest w stanie.
W swiecie takim jak ten, trzeba byc mechanicznym tworem bez jakichkolwiek uczuc. Nie mozesz nic posiadac. Nawet tozsamosc. Bo wtedy masz slaby bolesny punkt.
Odebrano mi powoli wszystko. Moj email, moje zycie, wolnosc wyboru i znajomych. Odebrano mi prawo wolnego myslenia. Pozostal pusty korpus poruszajacy sie na baterie.
I nic nie ma, bo byc nie mialam. Nawet nie wiem kiedy sie zaczelo…
Jade ulicami i mysle wysiasc gdziesc i dac sie zgubic… ale znam jezyk… mam komorke przy sobie… jest cos czego sie nie pozbede…
ULEGLOSC
Beda ciche dni… cholernie dlugie wiecznosci…
01.07.2009
Czesto mysle, ze to jakas „pomylona bajka” a nie moje zycie.
Bo co innego robie i planuje a zupelnie niespodziewane efekty sie rodza. Tak jakby na przekor wlasnym prawom los dawal mi do zrozumienia jakim „wyjatkiem” jestem od ogolnych regul.
Tylko teraz pytanie za tysiac punktow: „Czy to dobrze?”
Owszem lubie byc inna i mi z tym nazbyt dogodnie, ale akurat pod sprawa „losu” (mysli: dobra prace miec, mieszkanie i ogolnie mniej klopotow z zyciem) wolalabym byc Szarakiem.
A dlaczego? Bo niby dlaczego nie. Co jest zlego w posiadaniu pracy, wlasnych czterech scian, gotowki i stabilizmu w zyciu. Troche szarosci nie szkodzi, wrecz podkresla koloryt zycia.
Jestem punkiem, okularnica, Wloczykijem, marzycielka i jeszcze tyloma osobowosciami, ze ten „szary kolor” w losie, moja psychika dobrze by zniosla. Moze nawet zbawiennie. :P
Mialam nie marudzic, ale jakos nie moge. Taka natura Polaka pozrzedzic musi, bo inaczej sie udusi. :)
Ja swoj blog mam od przeszlo 3 lat i nie moge sobie wyobrazic go zawiesic lub nie prowadzic. Lubie tu byc. Tu moge prawie wszystko z siebie wypisac i nikt mi nie udowodni nic. Bo nadal mam swoja takowa prywatnosc. Ktora w prawdziwym zyciu zatracilam i za ktora tesknie.
Ludzie lubia zmiany i nowosci, ja lubie lad i harmonie. Lubie metal, punk, klasyczna i w ogole to co leci w radiu. Ale najwazniejsze, ze lubie siebie jaka jestem. A co mi przeszkadza zmieniam.
Przynajmniej probuje.
Mozna by sie usmiac jakie dziwaczne pomysly mi po glowie chodza, no ale taka juz jestem.
I oto Mamba.
Postanowilam cos zmienic. Beda zmiany z czasem i moja dojrzaloscia do postanowien. Wiec trzymac kcikuki i byc razem ze mna cieprliwym. Just 3 years more…
Mambus czekac, Mambus poczekac cieprliwie…
Q_Q
Tracy Chapman – „Talking about revolution”
06.07.2009
Nienawidze mojego zycia. Tej zasranej uleglosci, ktora pokonuje moja upartosc. Ludzie nie maja juz powoli cierpliwosci do mnie. Nie chca o niczym slyszec. Maja to gdzies lub puszczaja denne hasla: „Bedzie lepiej”.
To znam odkad siegam pamiecia. Bedzie lepiej, nie beda bic. Bedzie lepiej, nie bedzie takiej biedy, bedzie co jesc. Bedzie lepiej, nie bedzie powodu by sie wstydzic.
Kur** kiedy bedzie lepiej!
Z mojego dziecinstwa nie mam az tyle super wspomnien. Matka nerwuska wyrzywala sie. Ojczym pijak, ciagly minus w portfelu. Wysmiewiska i depresja ze szkoly. Nigdzie nie bylo mi dobrze, ale dla fasady smiala sie i probowalam jeszcze isc prosto. Nie patrzec innym w twarz, by nie zabolalo dumy.
Umiera wokol mnie wszystko czym do tej pory bylam. Nie ma K., nie ma Mamby, zostaje nic.
Nawet w necie juz nie mam prawa pomarudzic, bo: „odstrarzam” innych!
I tak nie mam nic, to po co i tu? Kazdy widzi fasady i reguly, a jak cos nie tak to: „w morde huligana”
Rozdzieram sie…
Mysle podwojnie…
Gubie sie a nie mam przewodnika.
S.O.S. Wloczykij w drodze… na poszukiwaniu siebie…
Zgubiono szczesliwe zycie, z duma i godnoscia w pakiecie. Znalazce prosze: „Dobij mnie jak nie chcesz oddac!”
08.11.2009
Kiedys bylo tak, ze umialam organizowac siebie. Chaotycznie co prawda, ale samodzielnie. W tej chwili mam nadzorce niewolnikow z sadysta w jednym.
Nie jestem juz dawno soba. Jestem skowronkiem na dachu swiata krzyczacym o wolnosci… tylko moja zlota klatka to zaglusza…
A szamocac sie coraz mocniej zaciskam petle wokol gardla, tlumiac moj wulkaniczny gniew. Ramiac skrzydla o prety ze zlota szczerego, niwecze jedyna mozliwosc ucieszki.
8 marca 2017
Z serii zgubione posty:
28.03.2009
Nienawidze tego wszystkiego co sie wokol mnie dzieje.
Mam tego dosyc.
Wszystko wyrzywa sie na mnie a ja nie mam co z moja zloscia zrobic.
Kumuluje sie jak wulkan do wybuchu a potem nie czuje nic.
Jestem kim kogo uksztaltowal ten mechanizm popieprzonego swiata.
Kazdy mysli, ze latwo. Kazdy mowi: „On kamieniem ty go chlebem.”
Ale ja nie umiem…
Ja wole z calej sily kamieniem by juz nie wstal i odejsc dalej nie ogladajac sie na nic.
Jedyne co potrafie to wstrzymywac do granic moja wcieklosc a potem eksplodowac.
I znowu spapralam sprawe.
Wybuchlam i burza sie zaczela. Nikt mnie nie rozumie i nie jest w stanie.
W swiecie takim jak ten, trzeba byc mechanicznym tworem bez jakichkolwiek uczuc. Nie mozesz nic posiadac. Nawet tozsamosc. Bo wtedy masz slaby bolesny punkt.
Odebrano mi powoli wszystko. Moj email, moje zycie, wolnosc wyboru i znajomych. Odebrano mi prawo wolnego myslenia. Pozostal pusty korpus poruszajacy sie na baterie.
I nic nie ma, bo byc nie mialam. Nawet nie wiem kiedy sie zaczelo…
Jade ulicami i mysle wysiasc gdziesc i dac sie zgubic… ale znam jezyk… mam komorke przy sobie… jest cos czego sie nie pozbede…
ULEGLOSC
Beda ciche dni… cholernie dlugie wiecznosci…
01.07.2009
Czesto mysle, ze to jakas „pomylona bajka” a nie moje zycie.
Bo co innego robie i planuje a zupelnie niespodziewane efekty sie rodza. Tak jakby na przekor wlasnym prawom los dawal mi do zrozumienia jakim „wyjatkiem” jestem od ogolnych regul.
Tylko teraz pytanie za tysiac punktow: „Czy to dobrze?”
Owszem lubie byc inna i mi z tym nazbyt dogodnie, ale akurat pod sprawa „losu” (mysli: dobra prace miec, mieszkanie i ogolnie mniej klopotow z zyciem) wolalabym byc Szarakiem.
A dlaczego? Bo niby dlaczego nie. Co jest zlego w posiadaniu pracy, wlasnych czterech scian, gotowki i stabilizmu w zyciu. Troche szarosci nie szkodzi, wrecz podkresla koloryt zycia.
Jestem punkiem, okularnica, Wloczykijem, marzycielka i jeszcze tyloma osobowosciami, ze ten „szary kolor” w losie, moja psychika dobrze by zniosla. Moze nawet zbawiennie. :P
Mialam nie marudzic, ale jakos nie moge. Taka natura Polaka pozrzedzic musi, bo inaczej sie udusi. :)
Ja swoj blog mam od przeszlo 3 lat i nie moge sobie wyobrazic go zawiesic lub nie prowadzic. Lubie tu byc. Tu moge prawie wszystko z siebie wypisac i nikt mi nie udowodni nic. Bo nadal mam swoja takowa prywatnosc. Ktora w prawdziwym zyciu zatracilam i za ktora tesknie.
Ludzie lubia zmiany i nowosci, ja lubie lad i harmonie. Lubie metal, punk, klasyczna i w ogole to co leci w radiu. Ale najwazniejsze, ze lubie siebie jaka jestem. A co mi przeszkadza zmieniam.
Przynajmniej probuje.
Mozna by sie usmiac jakie dziwaczne pomysly mi po glowie chodza, no ale taka juz jestem.
I oto Mamba.
Postanowilam cos zmienic. Beda zmiany z czasem i moja dojrzaloscia do postanowien. Wiec trzymac kcikuki i byc razem ze mna cieprliwym. Just 3 years more…
Mambus czekac, Mambus poczekac cieprliwie…
Q_Q
Tracy Chapman – „Talking about revolution”
06.07.2009
Nienawidze mojego zycia. Tej zasranej uleglosci, ktora pokonuje moja upartosc. Ludzie nie maja juz powoli cierpliwosci do mnie. Nie chca o niczym slyszec. Maja to gdzies lub puszczaja denne hasla: „Bedzie lepiej”.
To znam odkad siegam pamiecia. Bedzie lepiej, nie beda bic. Bedzie lepiej, nie bedzie takiej biedy, bedzie co jesc. Bedzie lepiej, nie bedzie powodu by sie wstydzic.
Kur** kiedy bedzie lepiej!
Z mojego dziecinstwa nie mam az tyle super wspomnien. Matka nerwuska wyrzywala sie. Ojczym pijak, ciagly minus w portfelu. Wysmiewiska i depresja ze szkoly. Nigdzie nie bylo mi dobrze, ale dla fasady smiala sie i probowalam jeszcze isc prosto. Nie patrzec innym w twarz, by nie zabolalo dumy.
Umiera wokol mnie wszystko czym do tej pory bylam. Nie ma K., nie ma Mamby, zostaje nic.
Nawet w necie juz nie mam prawa pomarudzic, bo: „odstrarzam” innych!
I tak nie mam nic, to po co i tu? Kazdy widzi fasady i reguly, a jak cos nie tak to: „w morde huligana”
Rozdzieram sie…
Mysle podwojnie…
Gubie sie a nie mam przewodnika.
S.O.S. Wloczykij w drodze… na poszukiwaniu siebie…
Zgubiono szczesliwe zycie, z duma i godnoscia w pakiecie. Znalazce prosze: „Dobij mnie jak nie chcesz oddac!”
08.11.2009
Kiedys bylo tak, ze umialam organizowac siebie. Chaotycznie co prawda, ale samodzielnie. W tej chwili mam nadzorce niewolnikow z sadysta w jednym.
Nie jestem juz dawno soba. Jestem skowronkiem na dachu swiata krzyczacym o wolnosci… tylko moja zlota klatka to zaglusza…
A szamocac sie coraz mocniej zaciskam petle wokol gardla, tlumiac moj wulkaniczny gniew. Ramiac skrzydla o prety ze zlota szczerego, niwecze jedyna mozliwosc ucieszki.
Komentarze
Prześlij komentarz