Streszczenie z 2014
Streszczenie z 2014:
Walczę z urzędami by dostać pomoc. Trudno mi to wszystko zrozumieć, co ode mnie chcą.
Kobiety z domu kobiet mi na szczęście pomagają.
...
Z pogodnego i cichego domu kobiet musiałam się przenieść do innego miasta. Do domu, w którym ciągle jest głośno... Jeden urząd wydał mój adres w zielonym mieście... Szkoda, bo tam mi się podobało i czułam się bezpiecznie. Teraz zabrano mi to uczucie. Została pustka i chaos.
Kobiety niby są miłe, ale hałaśliwe i kłótliwe. Nie umiem tego, w tym nowym domu, ogarnać i w ogóle...
Jedyne co nadal chodzę na Ergoterapię i szukam psychologa. No i moje wizyty na ineternecie. Nie umiem bez. Chyba jestem lekko uzależniona...
Tylko mimo wszystko mój biedny bloga nadal cierpi, bo ledwo mam czas i wenę by pisać.
Do tej pory udało mi się trochę pamiętnik pisać, zobaczymy na jak długo.
...
Ten nowy dom kobiet kradnie mi energię. Te ciagłe kłótnie i kłamstwa.. Ja tego nie umiem znieść. Zamiast moim głębszych kłopotów opowiadam pszycholog jak mnie to wszystko przytłacza i niszczy w tym domu. A to nie ten sens miało mieć...
Przez to nawet zaniedbuje jeszcze bardziej mój blog i pisanie pamiętnika...
Smutne, nie mam już weny ani ochoty na cokolwiek. Żyję z dnia na dzień i cieszę się kiedy mam spokój od każdego.
Ledwo z kim się rozumiem, wszystko jest tutaj tylko obłudą...
Walczę o własne mieszkanie w moim zielonym mieście. Chce tam wrócić. Nie chcę tutaj zostać. Tutaj umieram...
...
5.11 wreszcie znalazłam mieszkanie. Uciekam z tego wariatkowa. Oni mnie dosyć dobili.
Moi terapeuci się dla mnie cieszą, bo wreszcie przestanę być męczona kłótniami i kłamstwami.
Może mieszkanie nie jest najpiękniejsze, ale moje własne. To najważniejsze.
Walczę z urzędami by dostać pomoc. Trudno mi to wszystko zrozumieć, co ode mnie chcą.
Kobiety z domu kobiet mi na szczęście pomagają.
...
Z pogodnego i cichego domu kobiet musiałam się przenieść do innego miasta. Do domu, w którym ciągle jest głośno... Jeden urząd wydał mój adres w zielonym mieście... Szkoda, bo tam mi się podobało i czułam się bezpiecznie. Teraz zabrano mi to uczucie. Została pustka i chaos.
Kobiety niby są miłe, ale hałaśliwe i kłótliwe. Nie umiem tego, w tym nowym domu, ogarnać i w ogóle...
Jedyne co nadal chodzę na Ergoterapię i szukam psychologa. No i moje wizyty na ineternecie. Nie umiem bez. Chyba jestem lekko uzależniona...
Tylko mimo wszystko mój biedny bloga nadal cierpi, bo ledwo mam czas i wenę by pisać.
Do tej pory udało mi się trochę pamiętnik pisać, zobaczymy na jak długo.
...
Ten nowy dom kobiet kradnie mi energię. Te ciagłe kłótnie i kłamstwa.. Ja tego nie umiem znieść. Zamiast moim głębszych kłopotów opowiadam pszycholog jak mnie to wszystko przytłacza i niszczy w tym domu. A to nie ten sens miało mieć...
Przez to nawet zaniedbuje jeszcze bardziej mój blog i pisanie pamiętnika...
Smutne, nie mam już weny ani ochoty na cokolwiek. Żyję z dnia na dzień i cieszę się kiedy mam spokój od każdego.
Ledwo z kim się rozumiem, wszystko jest tutaj tylko obłudą...
Walczę o własne mieszkanie w moim zielonym mieście. Chce tam wrócić. Nie chcę tutaj zostać. Tutaj umieram...
...
5.11 wreszcie znalazłam mieszkanie. Uciekam z tego wariatkowa. Oni mnie dosyć dobili.
Moi terapeuci się dla mnie cieszą, bo wreszcie przestanę być męczona kłótniami i kłamstwami.
Może mieszkanie nie jest najpiękniejsze, ale moje własne. To najważniejsze.
Komentarze
Prześlij komentarz