Streszczenie z 2017

Streszczenie z 2017:

Dostałam rentę ze względu na moją traumę. Smutne, ale przydatne.
Moja druga wizyta w klinice na dmorzem, była dobra, ale inna. Ta grupa tak bardzo mnie się nie podobała, jak pierwsza... Byłi mili, nie powiem nie, ale jakoś dziwnie... Jedyne dobre zaczęłam znowu pisać regularnie pamiętnik.

...
Walczę o samą siebie już prawie 3 lat i jakoś nie wiedzę postępów...
Chociaż nie wiem nawet jak taki postęp miałby wyglądać...
Chodzę regularnie na terapie i do lekarzy. Moją bezsenność mam już pod kontrolą, co jest dobre.
Do tego nawet kilka postów dałam radę nadrobic, co mnie jeszcze bardziej cieszy, bo blog t jednak mój mały hermetyczny świat.

...
Logicznie wiem co mi moja rodzina zrobiła, ale serce staje się coraz głośniejsze i zagłusza powoli logikę. Mam mnótwo koszmarów z tego powodu... Ledwo co mogę się wysypiać...
Mam co prawda oddział dzienny, gdzie mogłabym mówić, ale nie umiem... Nie czuję się tam dobrze... Sama nie wiem czemu, bo ludzie są mili...

...
Elfka zrobiła mały błąd i podała osobiście kartę mojej mamie. Ta się popłakała i poprosiła, by ta do mnie zadzwoniła. Tak więc mam od kilku dni kontakt z moją mamą. I sama nie wiem czy to dobrze czy żle... Nadal się nad tym zastanawiam... Poza tym dowiedziałam się, że moja siostra nadal nie ma MK, ale za to już drugi 2-letnią córeczkę... Aż mi malutkiej żal...
Nie wiem czy ten kontakt jest dobry dla mnie, czy może będzie szkodliwy. Póki co mama przez telefon, przynajmniej, była miła i bardzo odmieniona... Dużo z rodziny nie chce z nią kontkatu, wręcz unika mam wrażenie...
Może dlatego jest mi jej teraz żal, i teraz utrzymuje kontakt? Sama tego nie rozumiem...
Czekam na termin u mojego psychologa, by to omówić...

...

Komentarze

  1. Część mojego komentarza to już znasz, bo wymieniamy się nawzajem na priv. Jednakże miło byłoby dla Ciebie, jakbyś i tu przeczytała parę słów ode mnie.

    Po pierwsze, cieszę się, że powoli się u Ciebie układa. I mimo wszystko, walczysz o siebie, chociaż czasem sił brakuje. I czasem wylewa się masę łez; łez... fontannę smutku.
    Po drugie, przeczytałam chyba 85-90% twojego bloga; starsze notki i te nowsze. I tak, zaliczam facepalmy, czytając stare moje komentarze. Jak ja mogłam być taka naiwna, głupia! Muszę pójść do moich postaci, niech któraś skopie mi tyłek... Albo i nie.
    Powiem ci, że dobrze, iż masz wenę... i kochasz tego bloga. Dzięki tobie wróciłam do pisania bloga. Tak, simowa notka nadal wisi nade mną. Jednak dzięki Tobie wrócę do pisania...

    Po trzecie, po części cieszę się, że rodzina powoli normalnieje. Pamiętam, jak wściekałam się na nich, kiedy robili ci krzywdę psychiczną. Ale co mogłam zrobić jako 17-letni smark nieznający życia? (Chociaż sama miałam masę problemów ze sobą czy ze światem, bo byłam buntownikiem, który z każdym dniem stawał coraz większy mur).
    Dlatego mam nadzieję, że kontakt z mamą się polepszy. *tuli misiowo*

    Trzymaj się moje słońce

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...

Czarna środa