Takie cos bez czegos...

Takie cos bez czegos …

19 stycznia 2009



Niby mi wszystko jedne, ale chcialabym by to wszystko sie juz skonczylo. Nie mam juz ochoty na to. Wszystko mi sie szybko nudzi lub brzydnie. O zgrozo nawet blog. Niby go prowadze, ale … sama nie wiem.
Mam mnostwo zaleglosci. Zalegle posty, zalegle komentarze, nowe odwiedziny na innych blogach. Chcialabym wprowadzic kilka ulepszen i tez poki co nie wychodzi. Ciagle cos.
Zapominajac tak zupelnie o innych zaleglosciach, jak urzedy czy poszukiwanie nowej pracy. Porazka.
Jestem ,,podobno” zdolna i zaradna z nieglupia glowka, ale czy to tylko puste pochlebstwa czy pociecha … Wiem tylko, ze ja tych cech poki co u mnie jeszcze nigdy nie odkrylam. Ciekawe, co nie?
Jak sie patrzy na zycie innych uwaza sie je za takie latwe, ze samemu daloby sie 100% lepiej rade z ,,takimi problemami”. Ale jak co do czego przychodzi … No wlasnie. I tu kropka.
Mam niby mnostwo czasu, by wszystko przemyslec i rozwazyc, ale ja poswiecam a raczej trwonie go na bezmyslosc. Yhmm. Tak jakby to pomagalo. Na ta menancholie, ktora mnie zlapala nic mi nie pomoze. Chyba tylko szok pradem albo mocne walniecie w ten pusty leb.
Zdarzalo sie wam juz miec nadzieje, ze to zycie, ktore macie to zly sen z ktorego nie mozna sie obudzic. A tam zaraz obok sa inni, ktorzy nie spia i maja lepiej. Kiepsko.
Poprostu kiepsko pozytywnie myslec, bo nie umiem juz samje siebie oszukiwac. Innych tak . siebie juz nie. Tez dziwne, bo nie powinnam wogole.
Czekam ciagle na cos, jak na zbawienie. Choc nie mam pojecia na co.
Parodia pur.
Znacie Czarne komedie? No to znacie tez juz poniekat moja codziennosc.
Zobaczymy, musze sie w koncu wziasc w garsc. Choc nie mam sil. Motywacji prawde mowiac. No, bo po co? Zeby mi ,,rodzinka” powiedziala, ze znowu gowno mam i gowno osiagne pomagajac siostrze. Tylko, ktore z nich przyjedzie do Hamburga zamiast mnie by ja wesprzec.
Nikt.
Wszyscy wykrecaja sie swoimi ,,problemami”, ale dobrze im mnie oceniac.
Oceniac i potepiac za glupote.
No i? Nie kazdy czlowiek jest inteligentny. Niektorzy maja ja wrodzona, inni nabywaja a jeszcze inni nigdy jej nie beda miec. No i najwyrazniej ja sie zaliczam do tych ostatnich, pomagajac wszystkimi metodami siostrze.
(Kelly Clarkson ,,Here I am”)
Czesci mnie …
Chca wszystko sprzeczne miedzy soba i swiatem …












~ChiiGargoyle
20 stycznia 2009 o 13:53
Yyy… Skąd znam to, że życie to wielki zUy sen, gdzie nie mogę się obudzić. Ja głupotę mam nabytą, skoro jak się przebywa w takim świecie, to jak żyć? O.oJak umrę i spotkam Boga, to się go zapytam, co za cholerny świat stworzył? O.o Chyba wariuję, mam melancholię, potem schiz, po czym znów mi smutno. Cały czas się czegoś boję, czymś stresuję… rodzinka niby pomaga, ale… jak już opuściłeś/aś dom rodzinny, to już tamci mają swoje problemy, a ty swoje… Taką prawdę widzę i tyle. Czy dobra, przekonam się sama.
~ChiiGargoyle
20 stycznia 2009 o 13:54
Szyszunio! Zapomniałam Cię powiadomić o moim blogu z parodiami, na które tak czekałaś, wybacz, ale się strasznie stresuję i tyle. xDhttp://pryzmat-cienia-psychodela-i-wielka-gleba.blog.onet.pl/Wiem, dłuższego adresu nie wymyśliłam xD

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...

Czarna środa