Trudny wybor, czy nie?....

Trudny wybor, czy nie?…

10 października 2006


Moim osobistym zdaniem nie mozna nauczyc sie samodzielnosci i odpowiedzialnosci bedac ciagle pod czulym okiem rodzicow lub dziadkow, albo nie majac zadnych szans na jakikolwiek start z praca w Polsce. Dlatego coraz wiecej mlodych wyjezdza za granice za zarobkiem, ale rowniez zaczac prawdziwa samodzielnosci i nauke odpowiedzialnosci za swoje zycie. Wiem, ze latwo tak mowic, a co dopiero pisac, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze taki czasem skok na glebsza wode moze pomoc stanac pewniej mlodej osobie i nadac jej  dzialaniu wiecej prezycji dla osiagniecia zamierzonych planow. Owszem teskni sie za rodzina i przyjaciolmi, bo ja to czuje i chetnie jade zawsze do domku, ale jesli sie cos chce mozna to wywalczyc swoja praca.
Jak mowi przyslowie polskie : ,,Praca czyni Kolacza´´ lub jak woli moja przyjaciolka : ,,Nie ma rzeczy niemozliwych, sa tylko trudniejsze do osiagniecia.´´
Wiec trzeba probowac zawsze dojsc do zamierzonego celu, bo inaczej staniesz sie koniem pociagowym z klapkami na oczach i nie znajdziesz swego szczescia.


  P.S.Moze i czasem moje posty nie sa zbyt madre lub bez wiekszego sensu dla niektorych, ale to sa moje opinie i mam nadzieje, ze kiedys moje zycie sie na tyle ,,ustali´´ bym mogla zaczac zyc po mojemu. Bo poki co nadal zyje troche pod tyktando innych. :-) No coz, czas pokaze co z tym moich zamyslow i planow wyniknie a co ofiaruje mi sam los.
Zycze kazdemu szczecia na jego drodze i mam nadzieje, ze wszystkie plany wasze i moje uda sie zrealizowac.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...

Czarna środa