wczoraj...

wczoraj…

20 marca 2017


Wczoraj bylo mi nudno i mimo ksiazek, i szydelkowania nie moglam pozbyc sie tego uczucia. Tak jakby nadal cos brakowalo.
Powoli znow sie zastanawiam co  by bylo gdybym miala prace. Bo w tej chwili prace z dziecmi mnie by cos trafilo. Lubie i kocham dzieci, ale nadal nie jestem na tyle zdrowa by z nimi pracowac. A szkoda…
Chociaz moze i dobrze? Jestem niecierpliwa.Chce za duzo rzeczy naraz i tó nie idzie. Najpierw terapie i leczenie, a potem praca. Mam cicha nadzieje, ze mi sie to uda.
Tylko pytanie za sto punktow brzmi: „kiedy?”.
Trzy lata… Trzy lata juz trwa odkad sie kuruje by byc znow zdrowa. A mam wrazenie, ze jestem dopiero na poczatku wedrowki. Ze gora, ktora mam pokonac jeszcze nie jest nawet odslonieta do konca.
Ta ciagla „Niepewnosc” terroryzuje mnie ciagle od nowa. Chcialabym wiecej jasnosci i pewnosci w moim zyciu.
Na prawde mam jeszcze mnostwo do nauczenia sie i to najlepiej na wczoraj…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

... dramastica.blog

kuzynka...

Czarna środa