Post, który mnie poruszył 13 grudnia 2017 Cierpienie. Fizyczne i psychiczne. Jeśli od ostatniego postu było normalnie, typowo, spokojnie… Tak dziś i wczoraj wszystko się skumulowało. I przeszło na ciemną stronę mocy. Znowuzachorowałam. Mama chciała dziś przyjechać, kupić mi leki, zwolnić zeszkoły. Skłamałam rano, że jest już lepiej. Nie chciałam, aby wydawałakasę na paliwo i tabletki, skoro nie ma jej nawet na jedzenie… Dlamego młodszego, kalekiego brata odebrali rentę i wszystko się wali wkwestii finansowej. Ale to oczywiście nie wszystko. Ledwo żyję, niemogę się skupić na nauce, na chórze… Jacyś powaleni gimnazjaliścirzucili we mnie puszką, skopali, zwyzywali… Jeszcze tej samej przerwydostali za swoje od wychowawczyni (dzięki moim kumpelom), a córkawicedyrektora mego LO i dyrektora tegoż gimnazjum, która chodzi ze mnądo klasy, moja Pszczółka, powie mu dziś o całym zdarzeniu. A on, jakojednocześnie mój dyrygent, nie pozwala tykać chórzystek. Więc powinnambyć zadowolona, że do...